|
Poszukiwanie pracy trwa prawie 11 miesięcy
Średni czas poszukiwania pracy (w miesiącach) w zależności od poziomu wykształcenia w II kwartale 2011 roku
wyższe
9,1
policealne
10,4
średnie ogólnokształcące
9,5
zasadnicze zawodowe
11,2
gimnazjalne i niższe
12
|
Praca na wesoło
***
Dzieci wybierają zawody aktorek, piosenkarzy, strażaków, policjantów itp. Tylko Jaś mówi, że chciałby zostać Świętym Mikołajem. - Czy dlatego Jasiu, że roznosi prezenty? - pyta nauczycielka. - Nie. Dlatego, że pracuje raz w roku.
***
Żona do męża: - Byłeś u dyrektora, jak obiecałeś? - Byłem. - Walnąłeś pięścią w stół? - Walnąłem. - Zażądałeś podwyżki? - Zażądałem. - A co na to dyrektor? - Nie było go w gabinecie.
***
Poranek. Ponury jak chmura gradowa programista wchodzi do kuchni na śniadanie po nocy spędzonej przy komputerze. Żona jak to żona, natychmiast zauważyła, że coś nie w porządku: - Co się stało kochanie, program nie zadziałał? - Zadziałał. - No to może się wieszał? - Chodził jak burza! - Więc czemu jesteś taki ponury? - Zdrzemnąłem się na Backspace.
***
Pod koniec rozmowy rekrutacyjnej, młody inżynier zapytany o oczekiwanie finansowe odpowiada: - Około 20 tysięcy na rękę, w zależności od dodatkowych uwarunkowań. - Hm, więc dodatkowo to mogłoby być: 6 tygodni płatnego urlopu, pełna opieka medyczna, w tym dentystyczna, składka emerytalna opiewająca na 50% wynagrodzenia i służbowy samochód, na przykład czerwone Lamorghini. - Żartuje pan? - Tak, ale to pan zaczął.
***
Po wysłuchaniu awantury młody pracownik zwraca się do szefa: - Pracuję na pół etatu, więc czy mógłby pan być tak uprzejmy i krzyczeć na mnie o połowę ciszej?
***
W pewnym urzędzie sprzątaczka upuściła rolkę papieru toaletowego, która rozwinęła się i przez otwarte drzwi wpadła do gabinetu dyrektora. Po chwili, z papierem w ręku wyszła z sekretarka. Sprzątająca pyta ją: - Czy… dyrektor coś pani powiedział? - Nie, tylko podpisał.
***
Panie kierowniku, chciałbym z panem pogadać w trzy oczy... - Jak to w trzy? Chyba w cztery oczy? - Nie, tylko w trzy, bo na to co zaproponuję, jedno oko trzeba będzie przymknąć...
***
Podsłuchana rozmowa dwóch przedsiębiorców z marca 2009 roku. - Ty swoim pracownikom wypłacasz pensję? - Nie - Ja też nie. A oni i tak przychodzą do pracy? - No przychodzą. - U mnie też. Słuchaj, a może by tak pobierać opłaty za wejście?
***
Dlaczego 21 marca to ważny dzień w życiu urzędnika? - Bo wtedy kończy mu się sen zimowy, a zaczyna zmęczenie wiosenne.
***
- Jaka jest różnica między Urzędem Skarbowym a zakładem fryzjerskim? - W Urzędzie Skarbowym golą dokładniej.
***
Do salonu wpada wkurzony klient: - To skandal! Wczoraj kupiłem marynarkę i już mi szwy na plecach pękły! - Proszę się nie denerwować – uspokaja go sprzedawczyni – widocznie guziki były za mocno przyszyte.
***
Sekretarka mówi do szefa - Gdyby Pan był moim mężem to wsypałabym Panu truciznę do kawy. A on na to: - Gdybym to ja był Pani mężem, to bym ją wypił!!!
***
Biznesmen tłumaczy swojej żonie najnowszy interes: - Podpisujemy umowę na trzy lata. On daje pieniądze a ja doświadczenie. - No, a co będzie za trzy lata? - On będzie miał doświadczenie a ja pieniądze.
***
Rozmawia dwóch pracowników Microsoftu. - Jak długo przemawiał Bill Gates? - Trzy godziny. - A o czym mówił? - Tego nie powiedział.
***
Rozmawiają dwaj koledzy z pracy: - Paweł, dlaczego szef jest na Ciebie zły od tygodnia? - Tydzień temu była impreza zakładowa i szef wzniósł toast: „Niech żyją pracownicy!”, a ja zapytałem: „Tak? A z czego?”
***
Do HR Managera przychodzi Asystent z pokaźnym plikiem dokumentów: - Zrobiłem wstępną selekcję. To są dokumenty osób, z którymi warto się spotkać, spełniają wszystkie wymagania. Manager bierze plik dokumentów, odmierza połowę i wyrzuca do kosza. Drugą część oddaje podwładnemu: - Z tymi ludźmi się spotkamy. Oniemiały Asystent pyta: - Jak to?... Ależ oni wszyscy spełniają wymagania... - Proszę Pana - przerywa Manager - nam nie potrzeba ludzi, którzy mają pecha.
***
Właściciel przedsiębiorstwa spacerując po jednaj z swoich fabryk zauważa faceta stojącego bezczynnie pod ścianą. Pyta delikwenta: ile ten dziennie zarabia. Facet odpowiada, że jakieś 150 na rękę. Właściciel wyjmuje portfel, daje zaskoczonemu człowiekowi ekwiwalent dniówki, każe iść i nigdy więcej nie wracać. Chłopak bierze pieniądze, po czym znika. Po chwili pojawia się zakłopotany szef magazynu i pyta się właściciela: - Nie widział pan tu może chłopaka z Servisco?
***
Na budowie robotnik rozdeptał ślimaka. - Dlaczego to zrobiłeś?- pyta kolega. - Nie wytrzymałem, cały dzień za mną chodził.
***
- Tato - spytał Jasiu - czy tę budowę ogrodzili, żeby nikt nie widział, co tam robią? - Nie, synku, żeby nikt nie widział, że tam nic nie robią…
***
- Dlaczego został pan zwolniony z poprzedniej pracy? - Bo... uciekłem z żoną dyrektora. - Znakomicie, może pan zaczynać od dziś!
***
Dyrektor przedsiębiorstwa wchodzi niespodziewanie do warsztatu remontowego i zastaje tam praktykanta. - Czy majster zlecił ci jakąś robotę chłopcze? - Tak, panie dyrektorze. - A jaką? - Mam go obudzić gdyby się pan pojawił.
***
Dyrektor krzyczy na sprzątaczkę: - Co pani narobiła?! - Ja nic nie zrobiłam. Ja tylko wytarłam kurz z biurka. - No właśnie! Miałem tam zapisane wszystkie ważne telefony!
***
Szef do sekretarki: - Ma pani dziś wolny wieczór? - Tak, oczywiście... - To proszę się wyspać i przyjść jutro punktualnie do pracy…
***
Elektryk do swego pomocnika: - Franek, potrzymaj chwilę te druty. - Już trzymam. - Czujesz coś? - Nie. - W porządku. Czyli pod napięciem są te obok.
***
Sekretarka odbiera telefon: - Niestety szef jest na naradzie, ale jeśli ma pan bardzo pilną sprawę, to go obudzę.
***
Szef się złości i krzyczy: - Gdzie jest mój długopis? - Za uchem - odpowiada sekretarka. - Nie mam czasu na ogólniki, za którym?
***
Nowak prosi szefa o urlop: - Urlop?! Jaki urlop?! Cały rok pracuje pan przy otwartym oknie i jeszcze się panu urlopu zachciewa?!
***
Kopalnia. Do szatni wpada dyrektor: - Kto wczoraj pił?! - pyta. Grobowa cisza, w pewnej chwili Romek mówi: - Jo pił. - To się zbieraj, idziemy na klina. A reszta do roboty!
***
Z pamiętnika urzędnika: „Życie to ciągła walka – do obiadu z głodem, po obiedzie ze snem”.
***
Żebrak dzwoni do drzwi pewnego domu. Otwiera gospodarz. - Pomóż pan głodnemu. Jestem politologiem bez pracy. Od dwóch dni nic nie jadłem. - To bezczelne! – wykrzykuje gospodarz. - Wczoraj był pan tutaj i doskonale pamiętam, że przedstawił się pan jako muzyk bez pracy. Jak tak można? - Co się pan tak dziwi? W dzisiejszych czasach nie sposób wyżyć z jednej profesji.
***
Co to jest „wymiana poglądów”? Gdy idziesz do szefa z własnymi poglądami, a wracasz z jego.
***
Pewnego dnia szef dużego biura zauważył nowego pracownika. Kazał mu przyjść do swego pokoju. -Jak się nazywasz? -Jurek - odparł nowy. Szef się skrzywił: -Słuchaj, nie dociekam, gdzie wcześniej pracowałeś i w jakiej atmosferze, ale ja nie zwracam się do nikogo w mojej firmie po imieniu. To rodzi poufałość, która może zniszczyć mój autorytet. Zwracam się do pracowników tylko po nazwisku, np. Kowalski, Malinowski. Jeśli wszystko jasne, to jak się nazywasz? -Kochany - westchnął nowy. - Nazywam się Jerzy Kochany. -Dobra, Jurek, omówmy następną sprawę...
***
Dzwoni telefon: -Co robisz? - pyta głos w słuchawce. -Nic - odpowiada rozmówca - w pracy przecież jestem.
***
„Nie mam nic przeciwko przychodzeniu do pracy, ale czekanie 8 godzin na wyjście, to już przesada!”
***
Dzwoni facet rano do swojego szefa i mówi: - Szefie, nie mogę dziś przyjść do pracy. - Ale dlaczego, co się stało, jesteś chory? - Sprawa jest bardziej skomplikowana, mam problem ze wzrokiem. - Jak to, co ci dokładnie dolega, masz zapalenie spojówek? - Nie, po prostu nie widzę się dzisiaj w pracy!
***
Umęczony klient żali się psychologowi: - Od miesięcy prześladuje mnie koszmar. Śni mi się, że ktoś ciągle za mną chodzi. - Kim pan jest z zawodu? - Przewodnikiem.
***
Zabawne jak mało warta jest twoja praca, gdy prosisz o podwyżkę, a jak dla ludzkości ważna, gdy prosisz o urlop.
***
- Cześć! Jak tam u Ciebie w pracy ? - Normalnie, jak w starym autobusie. Jeden kieruje, reszta się trzęsie...
***
Sztuka negocjacji: - Szefie, dostanę podwyżkę? - W żadnym wypadku! - Tak...? To powiem innym, że dostałem...
***
W sklepie z komputerami sprzedawca zachwala klientowi swój najnowszy towar: - Ten komputer wykona za pana połowę pracy! - W takim razie biorę dwa.
***
Dwóch prawników weszło do baru. Zamówili po drinku, po czym wyciągnęli z teczek po kanapce i zaczęli jeść. Natychmiast pojawił się przed nimi właściciel baru. - Panowie, bez przesady, nie możecie tu jeść swoich kanapek. Prawnicy wzruszyli ramionami i zamienili się kanapkami.
***
Spotyka się dwóch kolegów: - I co tam u Ciebie? - A daj spokój, ledwo żyję. - Dlaczego? - Wiesz, ta praca. Ciągłe analizy, telefony, spotkania, papierki i tak od 9.00 do 17.00. - A od kiedy tak zasuwasz? - Od jutra.
***
Prezes zwolnił pracownika i na pożegnanie mówi: „Muszę panu wyznać, że był pan dla mnie jak syn: leniwy, bezczelny i niewdzięczny”.
***
Dwaj robotnicy na budowie rzucają monetę. - Jak wypadnie reszka, gramy w karty - mówi jeden. - Jak wypadnie orzeł, idziemy na piwo - dodaje drugi. - A jak stanie na sztorc? - Trudno, pech to pech, wtedy zabieramy się do roboty...
***
- Wiesz, wprowadzają nam nowy plan pracy w firmie. - Tak? Jaki? - Darmowe wieczory i weekendy - już od 18...
***
- Powiedz mi, czy masz chęć do pracy ? - Czasami mam. - I co wtedy robisz? - Siadam w kącie i czekam aż mi przejdzie.
***
Rozmawia dwóch kolegów: - Wiesz, chyba cierpię na schizofrenię. - Dlaczego tak myślisz? - Jak jestem w pracy to słyszę głosy, które każą mi robić różne dziwne rzeczy...
***
Inżynier, fizyk i matematyk dostali taką samą ilość siatki ogrodzeniowej oraz polecenie otoczenia nią jak największego obszaru. Inżynier ogrodził obszar w kształcie kwadratu. Fizyk otoczył obszar w kształcie idealnego koła i stwierdził, iż_lepiej się nie da. Matematyk natomiast postawił ogrodzenie byle jak, po czym wszedł do środka i powiedział: – Jestem na zewnątrz.
***
No i jaki jest ten twój nowy dyrektor? Da się z nim pracować? - Więcej! Da się z nim nie pracować!
***
Mój dziadek ciągle narzeka, że koszty życia w dzisiejszych czasach są strasznie wysokie. Mówi: - "...pamiętam kiedy byłem młody - mama mi dała 10 złotych na zakupy, a ja wróciłem do domu z pełną reklamówką - wędliny, mleko, chleb, ser, masło, konfitury. A teraz co?! Wszędzie te lustra, te kamery!"
***
Rozmawiają dwaj starsi panowie. - Muszę panu powiedzieć – powiada Janowski – że w pańskim biurze pracuje moja wnuczka. - Owszem. W zeszłym tygodniu prosiła mnie, żeby ją zwolnić z pracy na Pana pogrzeb.
***
Angielski dyplomata zapytany kiedyś, kto może być dyplomatą, odpowiedział lapidarnie: - Każdy mężczyzna, który pamiętając datę urodzin żony, zapomni o jej wieku…
***
Do gabinetu dyrektor wchodzi pracownik firmy. Na kolanach szefa siedzi sekretarka. - Panie dyrektorze, idzie tu pańska żona, a tak przy okazji to chciałbym prosić o podwyżkę...
***
- Robi pani straszne błędy – ruga dyrektor sekretarkę. Jeżeli ma pani jakieś wątpliwości, to od tego jest słownik ortograficzny. - Kiedy ja, panie dyrektorze, nie mam żadnych wątpliwości.
***
Stały informator dyrektora kabluje na szefa działu. - On opowiada, że nie ma pan matury, że używa pan obcojęzycznych zwrotów ni w pięć ni w dziesięć, no i w ogóle nie nadaje się pan na to stanowisko. - Powiedz mu pan, że może mnie w d... pocałować i vice versa.
***
- Ilu was tu pracuje? - Z majstrem, siedmiu. - Czyli bez majstra sześciu? - Nie, bez majstra to nikt nie pracuje.
***
Rzemieślnik do czeladnika: - Czy naprawiłeś już dzwonek u drzwi państwa Nowaków? - Szefie, byłem tam już z pięć razy, dzwoniłem i dzwoniłem, ale nikt nie otwiera...
***
Jedzie samochodem trzech specjalistów: chemik, mechanik samochodowy i informatyk. W pewnej chwili samochód zatrzymuje się i nie daje się uruchomić. Poszczególne osoby doszukują się przyczyny takiego stanu rzeczy i próbują wskazać rozwiązanie sytuacji: Chemik: - Moim zdaniem, to coś z mieszanką, trzeba spuścić paliwo i zatankować nowe. Mechanik: - Wydaje mi się, że to coś ze świecami, należałoby wymienić świece i będzie OK. Informatyk: - Wiecie co, a może by tak spróbować wysiąść i wsiąść jeszcze raz?
***
Dyrektor pyta nową sekretarkę: - Czy w poprzedniej pracy spotkało panią coś strasznego? - Nie. A dlaczego pan pyta? - Bo zauważyłem, że pani się strasznie boi pracy.
***
Rozmawia dwóch znajomych: - Gdzie pracujesz? - Nigdzie. - A co robisz? - Nic. - No to masz fajne zajęcie. - Tak, fajne jest, ale konkurencja ogromna.
***
Prezes jednego z największych banków na świecie był w szpitalu. Wiceprezes przyszedł go odwiedzić z taką wiadomością: - Przynoszę Ci najlepsze życzenia od naszego zarządu, abyś prędko wrócił do zdrowia i żył sto lat. To oficjalne postanowienie przeszło większością głosów piętnaście do sześciu, przy dwóch wstrzymujących się.
***
Idzie Jasiu ulicą i spotyka swoją dawną nauczycielkę: - Witaj, Jasiu, czym się zajmujesz? - Wykładam chemię... - Jasiu, nie doceniałam cię, no popatrz, jaki człowiek był głupi... A gdzie? - W supermarkecie.
***
Szef do pracownika: - Panie, pan wszystko robi powoli - powoli pan myśli, powoli pisze, powoli mówi, powoli się porusza! Czy jest coś, co robi pan szybko? - Tak, szybko się męczę...
***
Przychodzi bezrobotny robotnik na budowę szukać pracy. Idzie do majstra, a ten pyta: - Co może pan robić? - Mogę kopać - odpowiada bezrobotny. - A co jeszcze może pan robić? - Mogę nie kopać...
***
Wpada do biura Kowalski, tak jak stworzył go Pan Bóg, na głowie kapelusz, w ręku teczka. Kierownik krzyczy: - Czyście Kowalski zwariowali, nago do pracy?! - Panie Kierowniku, bo to było tak: byłem na balandze u mojej znajomej. W pewnym momencie gaśnie światło i słychać hasło "krawaty na żyrandol". Światło się zapala, wszystkie krawaty na żyrandolu. Gaśnie światło, hasło: "Panie do naga". Zapala się, wszystkie Panie nago. Znowu gaśnie światło, hasło: "Panowie do naga". Zapala się, Panowie nago. Gaśnie po raz kolejny, hasło: "Panowie do roboty..." No to złapałem teczkę i kapelusz, i przybiegłem.
***
Młody i stary pracownik idą razem do pracy. Młody - stosy kserówek, teka wypchana książkami i prezentacjami. Stary idzie na luzaka, tylko reklamówka z jabłkiem i kanapka... Młody mówi z podziwem: - No no, po tylu latach pracy, to Pan ma to wszystko w głowie? - Nie synu, w dupie...
***
Młody chłopak po liceum, jakimś tylko sobie znanym sposobem, dostał się do biura wielkiej firmy. Praca jego polegała na odbieraniu telefonów. Po tym jak odebrał kilka, kierownik działu przyszedł z gratulacjami: - Młoda, świeża krew! Świetnie sobie Pan radzi! Właśnie takich ludzi nam potrzeba, awansuję pana piętro wyżej - zakończył. Następnego dnia po kilku godzinach pracy, polegającej na odbieraniu telefonów i zapisywaniu, kto dzwonił. Znów przyszedł kierownik z wyższego piętra, z gratulacjami: - "Jutro", rozpoczął uroczyście, proszę przyjść w garniturze, piętro wyżej na zebranie firmy. Następnego dnia, gdy pojawił się na zebraniu, przywitała go burza oklasków i nie minęło wiele czasu a został członkiem zarządu! Zakomunikowano mu, że przez najbliższych kilka dni jego praca ograniczać się będzie wyłącznie do uczestnictwa w zebraniach najwyższego organu firmy. Tak też się stało, ale po kilku dniach pracy otrzymał telefon od sekretarki szefa, że ma propozycję zostania prezesem zarządu firmy i w tym celu szef zaprasza go jutro do siebie. Następnego dnia nasz bohater przybył do gabinetu właściciela firmy, stanął przed nim, a szef zaczął: - Takiej właśnie świeżej krwi potrzeba naszej firmie. I tylko w naszej firmie mogłeś osiągnąć tak szybko awans. Co usłyszę w zamian za to? - Dziękuję tato...
***
Kowalski jak zwykle przyszedł spóźniony do pracy i zbiera standardowy ochrzan od szefa: - Był pan w wojsku, Kowalski? - Byłem. - I co tam panu mówił sierżant jak się pan spóźniał?! - Nic szczególnego... "Dzień dobry, panie majorze"...
***
Prezes wielkiej korporacji pyta się swoich pracowników, co kupili sobie za 13-tą pensję. Zaczepia dyrektora: - No i jak tam, dyrektorze? Co pan sobie kupił za 13-tkę? - Nowiutkie Audi A8. - A resztę? - Ulokowałem na koncie w banku szwajcarskim. Podchodzi do kierownika: - I jak u pana, kierowniku? Na co pan wydał 13-tkę? - A kupiłem używanego Poloneza... - A resztę? - Wrzuciłem na książeczkę oszczędnościową. Podchodzi wreszcie do robotnika: - Co pan sobie kupił za 13-tkę? - Kapcie. - A resztę? - Babcia dołożyła.
***
Kowalski mówi do szefa: - Panie kierowniku, proszę wybaczyć, lecz w tym miesiącu nie dostałem premii... Kierownik odpowiada: - Wybaczam Panu.
***
Nowy kierownik, aby przypodobać się pracownikom, podczas pierwszego spotkania z zespołem przedstawia plan pracy: - W poniedziałek będziemy odpoczywać po weekendzie. - We wtorek będziemy się przygotowywać do pracy. - W środę popracujemy. - W czwartek odpoczniemy po środzie. - W piątek przygotujemy się do weekendu. Na koniec zadowolony z siebie: - Czy są jakieś uwagi? Na co, jeden z pracowników pyta: - Jak długo będziemy tak harować?
***
Do pracy przyjmują nowego pracownika. - Jak długo był pan w poprzednim zakładzie? - Trzy lata. - Opuścił go pan wskutek wypowiedzenia? - Nie, dzięki amnestii!
***
- Ale nasz dyrektor jest wściekły! Mówią, że zwolni pół zakładu. - Spokojnie, nas to nie dotyczy. Pokłócił się z żoną, więc zwalnia jej krewnych.
***
Pracownik często spóźniał się do pracy, bo zasypiał. Kierownik zagroził mu zwolnieniem i biedak kupił sobie kilka budzików. Któregoś dnia budzi sie rano 8:15 (do pracy na 8.00). Budziki nawet nie gdaknęły. Przerażony leci do sąsiada - dentysty i mówi: - Rwij Pan 4 zęby z przodu i pomaż mi Pan twarz krwią. Powiem, że miałem wypadek. Po zabiegu pyta dentysty, ile się należy. Ten mówi - 400 zł. Gość zdziwiony mówi, że normalnie jest 40 zł. od sztuki. Dentysta na to: - Tak ale dzisiaj jest niedziela...
***
Kowalski idzie do swojego przełożonego. - Szefie - mówi - mamy jutro generalne porządki w domu i moja żona potrzebuje mojej pomocy przy przesuwaniu i przenoszeniu różnych przedmiotów na strychu i w garażu. - Nie mamy rąk do pracy - mówi szef - Nie mogę dać Ci wolnego. - Dzięki, szefie - odpowiada Kowalski - Wiedziałem, że mogę na pana liczyć!
***
Szef wrócił z lunchu w bardzo dobrym humorze i zwołał wszystkich pracowników, by wysłuchali kilku dowcipów, które usłyszał. Wszyscy śmiali się do rozpuku, oprócz jednej dziewczyny. - O co chodzi? - przyczepił się szef - Nie masz poczucia humoru? - Nie muszę się śmiać - odpowiedziała dziewczyna - Odchodzę w piątek.
***
Biznesmen mówi swojemu koledze, że jego firma szuka nowego księgowego. - A nie zatrudniliście nowego kilka tygodni temu? - pyta kumpel. Biznesmen na to: - Jego też szukamy.
***
Dyrektor do sekretarki: - Czy dała pani ogłoszenie, że szukamy nocnego stróża? - Dałam. - I jaki efekt? - Natychmiastowy... Ostatniej nocy okradziono nasz magazyn.
***
Szef przyjmuje nowego pracownika: - W naszym zakładzie obowiązują dwie zasady. Pierwsza to czystość. Czy wytarł Pan buty przed wejściem do gabinetu? - Oczywiście. - Druga to prawdomówność. Przed moimi drzwiami nie ma wycieraczki.
***
Do ruszającego z przystanku autobusu podbiega mężczyzna, krzycząc: - Ludzie, zatrzymajcie ten autobus, bo się spóźnię do pracy! - Panie kierowco - wołają pasażerowie - niech pan stanie! Jeszcze ktoś chce wsiąść! Kierowca zatrzymuje autobus, mężczyzna zadowolony wsiada i z ulgą mówi: - No, nie spóźniłem się... Bilety do kontroli proszę!
***
Dwóch kumpli ginie w wypadku samochodowym, jeden z nich idzie do nieba, drugi do piekła. Spotykają się po paru miesiącach i rozmawiają: Ten z nieba: No, jak Ci tam w piekle! Ten z piekła: Mam już dość! Codziennie balangi, kobiety, orgie, alkohol. Nie mam już sił! A tobie jak tam w niebie? Ten z nieba: Praca, praca, praca i jeszcze raz praca. Ten z piekła: A co Wy tak pracujecie? Ten z nieba: Mało ludzi, mało ludzi!
***
Główny Urząd Ceł postanowił przeprowadzić ankietę wśród celników na temat łapówkarstwa. Jedno z pytań zadawanych przez komisję brzmiało: Ile czasu potrzebujesz, aby za łapówki kupić BMW? Celnik na polsko-niemieckiej granicy odpowiada: - Dwa, trzy miesiące. Celnik na polsko-czeskiej granicy: - No, z pół roku. Celnik ze "ściany wschodniej", po dłuższym zastanowieniu: - Dwa, trzy lata. Komisja zadziwiona: - Tak długo? Celnik ze "ściany wschodniej": - Chłopaki, nie przesadzajcie. BMW to w końcu duża firma...
***
Rozmowa dwóch szefów: - Dlaczego Twoi pracownicy są zawsze tak punktualni? - Prosty trick! 30 pracowników a tylko 20 miejsc na parkingu...
***
Pracownik agencji reklamowej wychodzi z pracy do domu, o 16-tej. Koledzy dziwnie na niego patrzą ale nic nie mówią. Na drugi dzień znowu wychodzi do domu po 8 godzinach. Koledzy patrzą z niesmakiem ale milczą. Trzeciego dnia wybija 16-ta, koleś pakuje manele i zabiera się, do wyjścia. Koledzy nie wytrzymują: - A ty co! My tu zasuwamy, jak głupie osły po 16 godzin a ty sobie do domu idziesz? - Ale... ale.. ja mam urlop...
***
Szef zebrał pracowników i mówi: - Mam złą wiadomość. Ze względów oszczędnościowych muszę kogoś z was zwolnić. - Mnie nie, jestem mniejszością i mogę oskarżyć Pana o rasizm - szybko reaguje czarnoskóry pracownik. - Jestem kobietą, od razu wniosę do sadu sprawę o seksistowskie traktowanie - ostrzega sekretarka. - Spróbuj mnie zwolnić, to cię pozwę i oskarżę o dyskryminacje ze względu na wiek - wycedził liczący 65 lat kierownik działu. Wtedy wszyscy spojrzeli na bezbronnego, młodego, białego, zdrowego pracownika. Ten zastanowił się chwilę i wyszeptał: - Ostatnio wydaje mi się, że jestem gejem...
***
- Chcę rozmawiać z dyrektorem! - Dyrektora nie ma. - Przecież przed chwilą widziałem go w oknie? - Dyrektor też pana widział.
***
Prezes poważnej firmy miał wygłosić ważny referat na konferencji, na której zebrali się przedstawiciele całej branży. Kiedy wrócił z imprezy do biura, dyszał z wściekłości. - Po jaką cholerę napisałaś mi godzinne przemówienie?! - wrzasnął na swoją sekretarkę. Połowa ludzi wyszła z sali zanim skończyłem. - Ależ panie prezesie, napisałam referat trwający 20 minut. No i na wszelki wypadek dołączyłam dwie kopie, tak jak pan kazał...
***
Na budowie robotnik taszczy na plecach dwa worki cementu. Spotyka go szef i pyta: - Nie lepiej byłoby na taczce? - Może i lepiej, ale kółko trochę w plecy gniecie.
***
- Co robi Japończyk gdy chce otrzymać podwyżkę? - Pracuje jeszcze lepiej niż dotychczas. - A co robi Polak, gdy chce dostać podwyżkę? - Strajkuje.
***
Na terenie zakładu dyrektor spotyka pracowników, którzy pchają w trójkę pusty wózek. - Czy musicie w trójkę pchać ten wózek? - Tak Panie dyrektorze, bo ten czwarty jest na chorobowym.
***
Chirurg, inżynier budowlany i informatyk dyskutowali, jaki zawód był pierwszy na świecie. - Na początku był chirurg - mówi chirurg. - Dlatego, że z żebra mężczyzny została zrobiona kobieta, kto to mógł zrobić jak nie chirurg? - Nie, na początku był inżynier budowlany - mówi inżynier budowlany. - Przecież wcześniej był chaos i ktoś z tego chaosu zbudował świat, kto jak nie inżynier budowlany? - Zaraz, zaraz... - mówi informatyk - ale przecież ten chaos też ktoś musiał stworzyć! |
| Copyright © "Sedlak & Sedlak" |
|
Projekt graficzny: Laboratorium Sztuki PI |