Wpisz słowo kluczowe:
Wyszukiwanie zaawansowane
 
 
Nasze raporty Tylko dla abonentów Zakup abonamentu Część bezpłatna
20 lat HR w Polsce
Czy po osiągnięciu wieku emerytalnego zamierzasz nadal pracować?
Artykuł na życzenie
Pokolenie 50+
Monitor rynku pracy

Kim jest Howard Webb?


Zawody wykonywane przez sędziów piłkarskich
 Roberto Rosetti
 dyrektor szpitala
 Olegário Benquerença
 agent ubezpieczeniowy
 Howard Webb
 policjant
 Franck De Bleeckere
 PR menedżer
Dział analiz
Analizy i opracowania dla abonentów
Wstępne zapytanie ofertowe
Słownik rynku pracy
Zamów rozmowę z naszym ekspertem
Sedlak & Sedlak
wynagrodzenia.pl
Kalendarium wydarzeń

Praca na wesoło

***

Poranek. Ponury jak chmura gradowa programista wchodzi do kuchni na śniadanie po nocy spędzonej przy komputerze.
Żona jak to żona, natychmiast zauważyła, że coś nie w porządku:
- Co się stało kochanie, program nie zadziałał?
- Zadziałał.
- No to może się wieszał?
- Chodził jak burza!
- Więc czemu jesteś taki ponury?
- Zdrzemnąłem się na Backspace.

***

Pod koniec rozmowy rekrutacyjnej, młody inżynier zapytany o oczekiwanie finansowe odpowiada:
- Około 20 tysięcy na rękę, w zależności od dodatkowych uwarunkowań.
- Hm, więc dodatkowo to mogłoby być: 6 tygodni płatnego urlopu, pełna opieka medyczna, w tym dentystyczna, składka emerytalna opiewająca na 50% wynagrodzenia i służbowy samochód, na przykład czerwone Lamorghini.
- Żartuje pan?
- Tak, ale to pan zaczął.

***

Po wysłuchaniu awantury młody pracownik zwraca się do szefa:
- Pracuję na pół etatu, więc czy mógłby pan być tak uprzejmy i krzyczeć na mnie o połowę ciszej?

***

W pewnym urzędzie sprzątaczka upuściła rolkę papieru toaletowego, która rozwinęła się i przez otwarte drzwi wpadła do gabinetu dyrektora. Po chwili, z papierem w ręku wyszła z sekretarka. Sprzątająca pyta ją:
- Czy… dyrektor coś pani powiedział?
- Nie, tylko podpisał.

***

Panie kierowniku, chciałbym z panem pogadać w trzy oczy...
- Jak to w trzy? Chyba w cztery oczy?
- Nie, tylko w trzy, bo na to co zaproponuję, jedno oko trzeba będzie przymknąć...

***

Podsłuchana rozmowa dwóch przedsiębiorców z marca 2009 roku.
- Ty swoim pracownikom wypłacasz pensję?
- Nie
- Ja też nie. A oni i tak przychodzą do pracy?
- No przychodzą.
- U mnie też. Słuchaj, a może by tak pobierać opłaty za wejście?

***

Dlaczego 21 marca to ważny dzień w życiu urzędnika?
- Bo wtedy kończy mu się sen zimowy, a zaczyna zmęczenie wiosenne.

***

- Jaka jest różnica między Urzędem Skarbowym a zakładem fryzjerskim?
- W Urzędzie Skarbowym golą dokładniej.

***

Do salonu wpada wkurzony klient:
- To skandal! Wczoraj kupiłem marynarkę i już mi szwy na plecach pękły!
- Proszę się nie denerwować – uspokaja go sprzedawczyni – widocznie guziki były za mocno przyszyte.

***

Sekretarka mówi do szefa
- Gdyby Pan był moim mężem to wsypałabym Panu truciznę do kawy.
A on na to:
- Gdybym to ja był Pani mężem, to bym ją wypił!!!

***

Biznesmen tłumaczy swojej żonie najnowszy interes:
- Podpisujemy umowę na trzy lata. On daje pieniądze a ja doświadczenie.
- No, a co będzie za trzy lata?
- On będzie miał doświadczenie a ja pieniądze.

***

Rozmawia dwóch pracowników Microsoftu.
- Jak długo przemawiał Bill Gates?
- Trzy godziny.
- A o czym mówił?
- Tego nie powiedział.

***

Rozmawiają dwaj koledzy z pracy:
- Paweł, dlaczego szef jest na Ciebie zły od tygodnia?
- Tydzień temu była impreza zakładowa i szef wzniósł toast: „Niech żyją pracownicy!”, a ja zapytałem: „Tak? A z czego?”

***

Do HR Managera przychodzi Asystent z pokaźnym plikiem dokumentów:
- Zrobiłem wstępną selekcję. To są dokumenty osób, z którymi warto się spotkać, spełniają wszystkie wymagania.
Manager bierze plik dokumentów, odmierza połowę i wyrzuca do kosza. Drugą część oddaje podwładnemu:
- Z tymi ludźmi się spotkamy.
Oniemiały Asystent pyta:
- Jak to?... Ależ oni wszyscy spełniają wymagania...
- Proszę Pana - przerywa Manager - nam nie potrzeba ludzi, którzy mają pecha.

***

Właściciel przedsiębiorstwa spacerując po jednaj z swoich fabryk zauważa faceta stojącego bezczynnie pod ścianą. Pyta delikwenta: ile ten dziennie zarabia. Facet odpowiada, że jakieś 150 na rękę. Właściciel wyjmuje portfel, daje zaskoczonemu człowiekowi ekwiwalent dniówki, każe iść i nigdy więcej nie wracać. Chłopak bierze pieniądze, po czym znika. Po chwili pojawia się zakłopotany szef magazynu i pyta się właściciela:
- Nie widział pan tu może chłopaka z Servisco?

***

Szef przyłapuje śpiącego przy biurku pracownika i krzyczy:
- Spać to pan może w domu a nie w pracy!
- Dziękuję szefie - zawsze wiedziałem, że z pana porządny człowiek, już się zbieram do domu...

***

Na budowie robotnik rozdeptał ślimaka.
- Dlaczego to zrobiłeś?- pyta kolega.
- Nie wytrzymałem, cały dzień za mną chodził.

***

- Tato - spytał Jasiu - czy tę budowę ogrodzili, żeby nikt nie widział, co tam robią?
- Nie, synku, żeby nikt nie widział, że tam nic nie robią…

***

- Dlaczego został pan zwolniony z poprzedniej pracy?
- Bo... uciekłem z żoną dyrektora.
- Znakomicie, może pan zaczynać od dziś!

***

Dyrektor przedsiębiorstwa wchodzi niespodziewanie do warsztatu remontowego i zastaje tam praktykanta.
- Czy majster zlecił ci jakąś robotę chłopcze?
- Tak, panie dyrektorze.
- A jaką?
- Mam go obudzić gdyby się pan pojawił.

***

Dyrektor krzyczy na sprzątaczkę:
- Co pani narobiła?!
- Ja nic nie zrobiłam. Ja tylko wytarłam kurz z biurka.
- No właśnie! Miałem tam zapisane wszystkie ważne telefony!

***

Szef do sekretarki:
- Ma pani dziś wolny wieczór?
- Tak, oczywiście...
- To proszę się wyspać i przyjść jutro punktualnie do pracy…

***

Elektryk do swego pomocnika:
- Franek, potrzymaj chwilę te druty.
- Już trzymam.
- Czujesz coś?
- Nie.
- W porządku. Czyli pod napięciem są te obok.

***

Sekretarka odbiera telefon: - Niestety szef jest na naradzie, ale jeśli ma pan bardzo pilną sprawę, to go obudzę.

***

Szef się złości i krzyczy:
- Gdzie jest mój długopis?
- Za uchem - odpowiada sekretarka.
- Nie mam czasu na ogólniki, za którym?

***

Nowak prosi szefa o urlop:
- Urlop?! Jaki urlop?! Cały rok pracuje pan przy otwartym oknie i jeszcze się panu urlopu zachciewa?!

***

Kopalnia. Do szatni wpada dyrektor:
- Kto wczoraj pił?! - pyta.
Grobowa cisza, w pewnej chwili Romek mówi:
- Jo pił.
- To się zbieraj, idziemy na klina. A reszta do roboty!

***

Z pamiętnika urzędnika:
„Życie to ciągła walka – do obiadu z głodem, po obiedzie ze snem”.

***

Żebrak dzwoni do drzwi pewnego domu. Otwiera gospodarz.
- Pomóż pan głodnemu. Jestem politologiem bez pracy. Od dwóch dni nic nie jadłem.
- To bezczelne! – wykrzykuje gospodarz. - Wczoraj był pan tutaj i doskonale pamiętam, że przedstawił się pan jako muzyk bez pracy. Jak tak można?
- Co się pan tak dziwi? W dzisiejszych czasach nie sposób wyżyć z jednej profesji.

***

Co to jest „wymiana poglądów”?
Gdy idziesz do szefa z własnymi poglądami, a wracasz z jego.

***

Pewnego dnia szef dużego biura zauważył nowego pracownika. Kazał mu przyjść do swego pokoju.
-Jak się nazywasz?
-Jurek - odparł nowy.
Szef się skrzywił:
-Słuchaj, nie dociekam, gdzie wcześniej pracowałeś i w jakiej atmosferze, ale ja nie zwracam się do nikogo w mojej firmie po imieniu. To rodzi poufałość, która może zniszczyć mój autorytet. Zwracam się do pracowników tylko po nazwisku, np. Kowalski, Malinowski. Jeśli wszystko jasne, to jak się nazywasz?
-Kochany - westchnął nowy. - Nazywam się Jerzy Kochany.
-Dobra, Jurek, omówmy następną sprawę...

***

Dzwoni telefon:
-Co robisz? - pyta głos w słuchawce.
-Nic - odpowiada rozmówca - w pracy przecież jestem.

***

„Nie mam nic przeciwko przychodzeniu do pracy, ale czekanie 8 godzin na wyjście, to już przesada!”

***

Dzwoni facet rano do swojego szefa i mówi: - Szefie, nie mogę dziś przyjść do pracy. - Ale dlaczego, co się stało, jesteś chory? - Sprawa jest bardziej skomplikowana, mam problem ze wzrokiem. - Jak to, co ci dokładnie dolega, masz zapalenie spojówek? - Nie, po prostu nie widzę się dzisiaj w pracy!

***

Umęczony klient żali się psychologowi:
- Od miesięcy prześladuje mnie koszmar. Śni mi się, że ktoś ciągle za mną chodzi.
- Kim pan jest z zawodu?
- Przewodnikiem.

***

Zabawne jak mało warta jest twoja praca, gdy prosisz o podwyżkę, a jak dla ludzkości ważna, gdy prosisz o urlop.

***

- Cześć! Jak tam u Ciebie w pracy ?
- Normalnie, jak w starym autobusie. Jeden kieruje, reszta się trzęsie...

***

Sztuka negocjacji:
- Szefie, dostanę podwyżkę?
- W żadnym wypadku!
- Tak...? To powiem innym, że dostałem...

***

W sklepie z komputerami sprzedawca zachwala klientowi swój najnowszy towar:
- Ten komputer wykona za pana połowę pracy!
- W takim razie biorę dwa.

***

Dwóch prawników weszło do baru. Zamówili po drinku, po czym wyciągnęli z teczek po kanapce i zaczęli jeść. Natychmiast pojawił się przed nimi właściciel baru.
- Panowie, bez przesady, nie możecie tu jeść swoich kanapek. Prawnicy wzruszyli ramionami i zamienili się kanapkami.

***

Spotyka się dwóch kolegów:
- I co tam u Ciebie?
- A daj spokój, ledwo żyję.
- Dlaczego?
- Wiesz, ta praca. Ciągłe analizy, telefony, spotkania, papierki i tak od 9.00 do 17.00.
- A od kiedy tak zasuwasz?
- Od jutra.

***

Prezes zwolnił pracownika i na pożegnanie mówi: „Muszę panu wyznać, że był pan dla mnie jak syn: leniwy, bezczelny i niewdzięczny”.

***

Dwaj robotnicy na budowie rzucają monetę.
- Jak wypadnie reszka, gramy w karty - mówi jeden.
- Jak wypadnie orzeł, idziemy na piwo - dodaje drugi.
- A jak stanie na sztorc?
- Trudno, pech to pech, wtedy zabieramy się do roboty...

***

- Wiesz, wprowadzają nam nowy plan pracy w firmie.
- Tak? Jaki?
- Darmowe wieczory i weekendy - już od 18...

***

- Powiedz mi, czy masz chęć do pracy ?
- Czasami mam.
- I co wtedy robisz?
- Siadam w kącie i czekam aż mi przejdzie.

***

Rozmawia dwóch kolegów:
- Wiesz, chyba cierpię na schizofrenię.
- Dlaczego tak myślisz?
- Jak jestem w pracy to słyszę głosy, które każą mi robić różne dziwne rzeczy...

***

Inżynier, fizyk i matematyk dostali taką samą ilość siatki ogrodzeniowej oraz polecenie otoczenia nią jak największego obszaru. Inżynier ogrodził obszar w kształcie kwadratu. Fizyk otoczył obszar w kształcie idealnego koła i stwierdził, iż_lepiej się nie da. Matematyk natomiast postawił ogrodzenie byle jak, po czym wszedł do środka i powiedział:
– Jestem na zewnątrz.

***

No i jaki jest ten twój nowy dyrektor? Da się z nim pracować?
- Więcej! Da się z nim nie pracować!

***

Mój dziadek ciągle narzeka, że koszty życia w dzisiejszych czasach są strasznie wysokie. Mówi:
- "...pamiętam kiedy byłem młody - mama mi dała 10 złotych na zakupy, a ja wróciłem do domu z pełną reklamówką - wędliny, mleko, chleb, ser, masło, konfitury. A teraz co?! Wszędzie te lustra, te kamery!"

***

Rozmawiają dwaj starsi panowie.
- Muszę panu powiedzieć – powiada Janowski – że w pańskim biurze pracuje moja wnuczka.
- Owszem. W zeszłym tygodniu prosiła mnie, żeby ją zwolnić z pracy na Pana pogrzeb.

***

Angielski dyplomata zapytany kiedyś, kto może być dyplomatą, odpowiedział lapidarnie:
- Każdy mężczyzna, który pamiętając datę urodzin żony, zapomni o jej wieku…

***

Do gabinetu dyrektor wchodzi pracownik firmy. Na kolanach szefa siedzi sekretarka.
- Panie dyrektorze, idzie tu pańska żona, a tak przy okazji to chciałbym prosić o podwyżkę...

***

- Robi pani straszne błędy – ruga dyrektor sekretarkę. Jeżeli ma pani jakieś wątpliwości, to od tego jest słownik ortograficzny.
- Kiedy ja, panie dyrektorze, nie mam żadnych wątpliwości.

***

Stały informator dyrektora kabluje na szefa działu.
- On opowiada, że nie ma pan matury, że używa pan obcojęzycznych zwrotów ni w pięć ni w dziesięć, no i w ogóle nie nadaje się pan na to stanowisko.
- Powiedz mu pan, że może mnie w d... pocałować i vice versa.

***

- Ilu was tu pracuje?
- Z majstrem, siedmiu.
- Czyli bez majstra sześciu?
- Nie, bez majstra to nikt nie pracuje.

***

Rzemieślnik do czeladnika:
- Czy naprawiłeś już dzwonek u drzwi państwa Nowaków?
- Szefie, byłem tam już z pięć razy, dzwoniłem i dzwoniłem, ale nikt nie otwiera...

***

Jedzie samochodem trzech specjalistów: chemik, mechanik samochodowy i informatyk. W pewnej chwili samochód zatrzymuje się i nie daje się uruchomić. Poszczególne osoby doszukują się przyczyny takiego stanu rzeczy i próbują wskazać rozwiązanie sytuacji:
Chemik:
- Moim zdaniem, to coś z mieszanką, trzeba spuścić paliwo i zatankować nowe.
Mechanik:
- Wydaje mi się, że to coś ze świecami, należałoby wymienić świece i będzie OK.
Informatyk:
- Wiecie co, a może by tak spróbować wysiąść i wsiąść jeszcze raz?

***

Dyrektor pyta nową sekretarkę:
- Czy w poprzedniej pracy spotkało panią coś strasznego?
- Nie. A dlaczego pan pyta?
- Bo zauważyłem, że pani się strasznie boi pracy.

***

Rozmawia dwóch znajomych:
- Gdzie pracujesz?
- Nigdzie.
- A co robisz?
- Nic.
- No to masz fajne zajęcie.
- Tak, fajne jest, ale konkurencja ogromna.

***

Prezes jednego z największych banków na świecie był w szpitalu. Wiceprezes przyszedł go odwiedzić z taką wiadomością:
- Przynoszę Ci najlepsze życzenia od naszego zarządu, abyś prędko wrócił do zdrowia i żył sto lat. To oficjalne postanowienie przeszło większością głosów piętnaście do sześciu, przy dwóch wstrzymujących się.

***

Idzie Jasiu ulicą i spotyka swoją dawną nauczycielkę:
- Witaj, Jasiu, czym się zajmujesz?
- Wykładam chemię...
- Jasiu, nie doceniałam cię, no popatrz, jaki człowiek był głupi... A gdzie?
- W supermarkecie.

***

Szef do pracownika:
- Panie, pan wszystko robi powoli - powoli pan myśli, powoli pisze, powoli mówi, powoli się porusza! Czy jest coś, co robi pan szybko?
- Tak, szybko się męczę...

***

Przychodzi bezrobotny robotnik na budowę szukać pracy. Idzie do majstra, a ten pyta:
- Co może pan robić?
- Mogę kopać - odpowiada bezrobotny.
- A co jeszcze może pan robić?
- Mogę nie kopać...

***

Wpada do biura Kowalski, tak jak stworzył go Pan Bóg, na głowie kapelusz, w ręku teczka. Kierownik krzyczy:
- Czyście Kowalski zwariowali, nago do pracy?!
- Panie Kierowniku, bo to było tak: byłem na balandze u mojej znajomej. W pewnym momencie gaśnie światło i słychać hasło "krawaty na żyrandol". Światło się zapala, wszystkie krawaty na żyrandolu. Gaśnie światło, hasło: "Panie do naga". Zapala się, wszystkie Panie nago. Znowu gaśnie światło, hasło: "Panowie do naga". Zapala się, Panowie nago. Gaśnie po raz kolejny, hasło: "Panowie do roboty..." No to złapałem teczkę i kapelusz, i przybiegłem.

***

Młody i stary pracownik idą razem do pracy.
Młody - stosy kserówek, teka wypchana książkami i prezentacjami.
Stary idzie na luzaka, tylko reklamówka z jabłkiem i kanapka...
Młody mówi z podziwem:
- No no, po tylu latach pracy, to Pan ma to wszystko w głowie?
- Nie synu, w dupie...

***

Młody chłopak po liceum, jakimś tylko sobie znanym sposobem, dostał się do biura wielkiej firmy. Praca jego polegała na odbieraniu telefonów. Po tym jak odebrał kilka, kierownik działu przyszedł z gratulacjami:
- Młoda, świeża krew! Świetnie sobie Pan radzi! Właśnie takich ludzi nam potrzeba, awansuję pana piętro wyżej - zakończył.
Następnego dnia po kilku godzinach pracy, polegającej na odbieraniu telefonów i zapisywaniu, kto dzwonił. Znów przyszedł kierownik z wyższego piętra, z gratulacjami:
- "Jutro", rozpoczął uroczyście, proszę przyjść w garniturze, piętro wyżej na zebranie firmy.
Następnego dnia, gdy pojawił się na zebraniu, przywitała go burza oklasków i nie minęło wiele czasu a został członkiem zarządu! Zakomunikowano mu, że przez najbliższych kilka dni jego praca ograniczać się będzie wyłącznie do uczestnictwa w zebraniach najwyższego organu firmy. Tak też się stało, ale po kilku dniach pracy otrzymał telefon od sekretarki szefa, że ma propozycję zostania prezesem zarządu firmy i w tym celu szef zaprasza go jutro do siebie.
Następnego dnia nasz bohater przybył do gabinetu właściciela firmy, stanął przed nim, a szef zaczął:
- Takiej właśnie świeżej krwi potrzeba naszej firmie. I tylko w naszej firmie mogłeś osiągnąć tak szybko awans. Co usłyszę w zamian za to?
- Dziękuję tato...

***

Kowalski jak zwykle przyszedł spóźniony do pracy i zbiera standardowy ochrzan od szefa:
- Był pan w wojsku, Kowalski?
- Byłem.
- I co tam panu mówił sierżant jak się pan spóźniał?!
- Nic szczególnego... "Dzień dobry, panie majorze"...

***

Prezes wielkiej korporacji pyta się swoich pracowników, co kupili sobie za 13-tą pensję. Zaczepia dyrektora:
- No i jak tam, dyrektorze? Co pan sobie kupił za 13-tkę?
- Nowiutkie Audi A8.
- A resztę?
- Ulokowałem na koncie w banku szwajcarskim.
Podchodzi do kierownika:
- I jak u pana, kierowniku? Na co pan wydał 13-tkę?
- A kupiłem używanego Poloneza...
- A resztę?
- Wrzuciłem na książeczkę oszczędnościową.
Podchodzi wreszcie do robotnika:
- Co pan sobie kupił za 13-tkę?
- Kapcie.
- A resztę?
- Babcia dołożyła.

***

Kowalski mówi do szefa:
- Panie kierowniku, proszę wybaczyć, lecz w tym miesiącu nie dostałem premii...
Kierownik odpowiada:
- Wybaczam Panu.

***

Nowy kierownik, aby przypodobać się pracownikom, podczas pierwszego spotkania z zespołem przedstawia plan pracy:
- W poniedziałek będziemy odpoczywać po weekendzie.
- We wtorek będziemy się przygotowywać do pracy.
- W środę popracujemy.
- W czwartek odpoczniemy po środzie.
- W piątek przygotujemy się do weekendu.
Na koniec zadowolony z siebie:
- Czy są jakieś uwagi?
Na co, jeden z pracowników pyta:
- Jak długo będziemy tak harować?

***

Do pracy przyjmują nowego pracownika.
- Jak długo był pan w poprzednim zakładzie?
- Trzy lata.
- Opuścił go pan wskutek wypowiedzenia?
- Nie, dzięki amnestii!

***

- Ale nasz dyrektor jest wściekły! Mówią, że zwolni pół zakładu.
- Spokojnie, nas to nie dotyczy. Pokłócił się z żoną, więc zwalnia jej krewnych.

***

Pracownik często spóźniał się do pracy, bo zasypiał. Kierownik zagroził mu zwolnieniem i biedak kupił sobie kilka budzików. Któregoś dnia budzi sie rano 8:15 (do pracy na 8.00). Budziki nawet nie gdaknęły. Przerażony leci do sąsiada - dentysty i mówi:
- Rwij Pan 4 zęby z przodu i pomaż mi Pan twarz krwią. Powiem, że miałem wypadek.
Po zabiegu pyta dentysty, ile się należy. Ten mówi - 400 zł. Gość zdziwiony mówi, że normalnie jest 40 zł. od sztuki. Dentysta na to:
- Tak ale dzisiaj jest niedziela...

***

Kowalski idzie do swojego przełożonego.
- Szefie - mówi - mamy jutro generalne porządki w domu i moja żona potrzebuje mojej pomocy przy przesuwaniu i przenoszeniu różnych przedmiotów na strychu i w garażu.
- Nie mamy rąk do pracy - mówi szef - Nie mogę dać Ci wolnego.
- Dzięki, szefie - odpowiada Kowalski - Wiedziałem, że mogę na pana liczyć!

***

Szef wrócił z lunchu w bardzo dobrym humorze i zwołał wszystkich pracowników, by wysłuchali kilku dowcipów, które usłyszał. Wszyscy śmiali się do rozpuku, oprócz jednej dziewczyny.
- O co chodzi? - przyczepił się szef - Nie masz poczucia humoru?
- Nie muszę się śmiać - odpowiedziała dziewczyna - Odchodzę w piątek.

***

Biznesmen mówi swojemu koledze, że jego firma szuka nowego księgowego.
- A nie zatrudniliście nowego kilka tygodni temu? - pyta kumpel.
Biznesmen na to:
- Jego też szukamy.

***

Dyrektor do sekretarki:
- Czy dała pani ogłoszenie, że szukamy nocnego stróża?
- Dałam.
- I jaki efekt?
- Natychmiastowy... Ostatniej nocy okradziono nasz magazyn.

***

Szef przyjmuje nowego pracownika:
- W naszym zakładzie obowiązują dwie zasady. Pierwsza to czystość. Czy wytarł Pan buty przed wejściem do gabinetu?
- Oczywiście.
- Druga to prawdomówność. Przed moimi drzwiami nie ma wycieraczki.

***

Do ruszającego z przystanku autobusu podbiega mężczyzna, krzycząc:
- Ludzie, zatrzymajcie ten autobus, bo się spóźnię do pracy!
- Panie kierowco - wołają pasażerowie - niech pan stanie! Jeszcze ktoś chce wsiąść!
Kierowca zatrzymuje autobus, mężczyzna zadowolony wsiada i z ulgą mówi:
- No, nie spóźniłem się... Bilety do kontroli proszę!

***

Dwóch kumpli ginie w wypadku samochodowym, jeden z nich idzie do nieba, drugi do piekła. Spotykają się po paru miesiącach i rozmawiają:
Ten z nieba: No, jak Ci tam w piekle!
Ten z piekła: Mam już dość! Codziennie balangi, kobiety, orgie, alkohol. Nie mam już sił! A tobie jak tam w niebie?
Ten z nieba: Praca, praca, praca i jeszcze raz praca.
Ten z piekła: A co Wy tak pracujecie?
Ten z nieba: Mało ludzi, mało ludzi!

***

Główny Urząd Ceł postanowił przeprowadzić ankietę wśród celników na temat łapówkarstwa. Jedno z pytań zadawanych przez komisję brzmiało: Ile czasu potrzebujesz, aby za łapówki kupić BMW?
Celnik na polsko-niemieckiej granicy odpowiada:
- Dwa, trzy miesiące.
Celnik na polsko-czeskiej granicy:
- No, z pół roku.
Celnik ze "ściany wschodniej", po dłuższym zastanowieniu:
- Dwa, trzy lata.
Komisja zadziwiona:
- Tak długo?
Celnik ze "ściany wschodniej":
- Chłopaki, nie przesadzajcie. BMW to w końcu duża firma...

***

Rozmowa dwóch szefów:
- Dlaczego Twoi pracownicy są zawsze tak punktualni?
- Prosty trick! 30 pracowników a tylko 20 miejsc na parkingu...

***

Pracownik agencji reklamowej wychodzi z pracy do domu, o 16-tej.
Koledzy dziwnie na niego patrzą ale nic nie mówią.
Na drugi dzień znowu wychodzi do domu po 8 godzinach.
Koledzy patrzą z niesmakiem ale milczą.
Trzeciego dnia wybija 16-ta, koleś pakuje manele i zabiera się, do wyjścia. Koledzy nie wytrzymują:
- A ty co! My tu zasuwamy, jak głupie osły po 16 godzin a ty sobie do domu idziesz?
- Ale... ale.. ja mam urlop...

***

Szef zebrał pracowników i mówi:
- Mam złą wiadomość. Ze względów oszczędnościowych muszę kogoś z was zwolnić.
- Mnie nie, jestem mniejszością i mogę oskarżyć Pana o rasizm - szybko reaguje czarnoskóry pracownik.
- Jestem kobietą, od razu wniosę do sadu sprawę o seksistowskie traktowanie - ostrzega sekretarka.
- Spróbuj mnie zwolnić, to cię pozwę i oskarżę o dyskryminacje ze względu na wiek - wycedził liczący 65 lat kierownik działu.
Wtedy wszyscy spojrzeli na bezbronnego, młodego, białego, zdrowego pracownika. Ten zastanowił się chwilę i wyszeptał:
- Ostatnio wydaje mi się, że jestem gejem...

***

- Chcę rozmawiać z dyrektorem!
- Dyrektora nie ma.
- Przecież przed chwilą widziałem go w oknie?
- Dyrektor też pana widział.

***

Prezes poważnej firmy miał wygłosić ważny referat na konferencji, na której zebrali się przedstawiciele całej branży.
Kiedy wrócił z imprezy do biura, dyszał z wściekłości.
- Po jaką cholerę napisałaś mi godzinne przemówienie?! - wrzasnął na swoją sekretarkę. Połowa ludzi wyszła z sali zanim skończyłem.
- Ależ panie prezesie, napisałam referat trwający 20 minut. No i na wszelki wypadek dołączyłam dwie kopie, tak jak pan kazał...

***

Na budowie robotnik taszczy na plecach dwa worki cementu. Spotyka go szef i pyta:
- Nie lepiej byłoby na taczce?
- Może i lepiej, ale kółko trochę w plecy gniecie.

***

- Co robi Japończyk gdy chce otrzymać podwyżkę?
- Pracuje jeszcze lepiej niż dotychczas.
- A co robi Polak, gdy chce dostać podwyżkę?
- Strajkuje.

***

Na terenie zakładu dyrektor spotyka pracowników, którzy pchają w trójkę pusty wózek.
- Czy musicie w trójkę pchać ten wózek?
- Tak Panie dyrektorze, bo ten czwarty jest na chorobowym.

***

Chirurg, inżynier budowlany i informatyk dyskutowali, jaki zawód był pierwszy na świecie.
- Na początku był chirurg - mówi chirurg. - Dlatego, że z żebra mężczyzny została zrobiona kobieta, kto to mógł zrobić jak nie chirurg?
- Nie, na początku był inżynier budowlany - mówi inżynier budowlany. - Przecież wcześniej był chaos i ktoś z tego chaosu zbudował świat, kto jak nie inżynier budowlany?
- Zaraz, zaraz... - mówi informatyk - ale przecież ten chaos też ktoś musiał stworzyć!

Sedlak & Sedlak Projekt graficzny: Laboratorium Sztuki PI